Słupkowce małe (Cyathostominae), określane także jako słupkowce niemigrujące, to rodzaj niewielkich nicieni , które zamieszkują koński przewód pokarmowy. Zwykle osiągają około 2 cm długości i charakteryzują się czerwonawym zabarwieniem.

Obecnie uważane są za najczęściej występujące u koni pasożyty wewnętrzne. Badania prowadzone na przestrzeni kilkunastu lat wykazały obecność tych nicieni u 80-90% badanych koni, w różnych systemach chowu, a nawet odmiennych strefach klimatycznych.

Słupkowce małe są bardzo powszechne, a ustrzeżenie się przed  inwazjami nie jest w zasadzie możliwe. Szczęśliwie jednak nie są one tak patogenne jak słupkowe duże (migrujące). Duża inwazja słupkowców małych może jednak siać miejscowe spustoszenie w jelitach.

 

Skąd się biorą?

Do zarażenie dochodzi najczęściej poprzez spożycie inwazyjnej formy larw (larwy w trzecim stadium) podczas wypasu na łące. Larwy takie rozwijają się w sprzyjających warunkach środowiskowych (szczególnie wiosna i jesień z uwagi na wyższą wilgotność) z jaj wydalonych wraz z kałem przez zarażone konie. Lubią w tym celu wykorzystywać łąki, jednak nie pogardzą także nieco wilgotną ściółką w boksie. W odpowiednich warunkach na procesy od wyklucia do osiągnięcia trzeciego stadium larwalnego, które zdolne jest już do zarażenia, wystarczające są dla nich raptem 3 dni. Co gorsza w tej zakaźnej już formie larwalnej potrafią przetrwać w środowisku dłuższy czas oczekując na spotkanie z żywicielem, znosząc nawet niewielkie mrozy.

Po  trafieniu do jelit larwa wnika w błonę śluzową i warstwę podśluzową ściany okrężnicy lub jelita ślepego i tam przechodzi linienie do czwartego stadium. W tej wersji powraca do światła jelita, gdzie przechodzi ponownie linienie osiągając w ten sposób ostateczną formę dorosłą, czyli taką, która zdolna jest do produkcji jaj. Cały proces zajmuje od 5 do 6 tygodniu i czyni go to wyjątkowo sprawnym na tle większości innych pasożytów. Wyjątek stanowią tu larwy drzemiące…

Charakterystyczna dla tych pasożytów jest zdolność do hipobiozy, czyli celowego wstrzymania w rozwoju larw otorbionych w śluzówce jelit. Zazwyczaj przeczekują one w ten sposób okres zimowy (około 4 miesięcy), jednak mogą w tej formie czekać spokojnie na przebudzenie nawet do 2 lat!

Jaja wydalane są do środowiska przez dorosłe postacie robali bytujące w jelitach, a w sprzyjających warunkach wykluwają się kolejne larwy i niebawem dostają się ponownie do końskiego przewodu pokarmowego. Koło się zamyka…

 

Jakie objawy mogą towarzyszyć dużej inwazji?

Występujące w znaczniejszej ilości słupkowe małe mogą masowo uszkadzać śluzówkę jelit grubych i w konsekwencji prowadzić do zaburzeń wchłaniania. Objawy, które można zaobserwować w tej sytuacji to osłabienie, senność, utrata wagi i skłonność do biegunek.

Największe niebezpieczeństwo stwarzają w przypadku koni młodych, poniżej 6 roku życia, przy czym za szczególnie narażone uważa się konie do lat 3. W ich przypadku zmasowany atak małych nicieni może prowadzić do ostrej biegunki, objawów kolkowych i chudnięcia, a niekiedy towarzyszyć może im również gorączka. W niektórych (na szczęście nielicznych) wypadkach może dojść nawet do śmierci źrebięcia.

Objawy pojawiające się nagle w okresie wiosennym mogą dotyczyć aktywności larw drzemiących. Wczesną wiosną następuje wybudzenie się takich uśpionych nicieni, które może być szczególnie niebezpieczne dla koni młodych, końskich seniorów, koni o wyższej osobniczej wrażliwości na słupkowce, czy koni intensywnie zarażonych. W ich przypadku może prowadzić to do wystąpienia objawów kolkowych i/lub biegunek.

W jednym ze źródeł znalazłam statystyki dotyczące kolek wywołanych przez taki zmasowany atak małych słupkowców. Śmiertelność u koni w tym wypadku oszacowano na 40-70%. Przeprowadzone badania sekcyjne wykazały rozległe uszkodzenia śluzówki okrężnicy i jelita ślepego. Odnotowano cechy stanu zapalnego, przekrwienie, obecność wybroczyn, owrzodzeń, a nawet ognisk martwicy.

Większość dorosłych koni z  umiarkowanymi inwazjami małych słupkowców radzi sobie dobrze i nie wykazuje żadnych objawów, jednak część badań wskazuje na możliwy związek tych pasożytów z tendencją do nawracających biegunek i kolek.

Co ciekawe u dorosłych koni pojawiają się wyraźne różnice dotyczące wrodzonej wrażliwości na inwazję tych pasożytów, a także stopnia nasilenia wydalania ich jaj. Oznacza to, że powinniśmy każdego konia traktować indywidualnie i jeżeli sytuacja tego wymaga to zwiększyć częstotliwość kontrolnych badań kału i/lub odrobaczeń również u niektórych koni dorosłych.

 

Rozpoznanie?

Bazuje oczywiście na badaniu kału, w którym najczęściej stwierdza się charakterystyczne podłużne jaja słupkowców.

Utrudnień związanych z badaniem kału jest, jak już zapewne wiecie po lekturze „wstępu do tematu odrobaczania koni”, wiele i niestety i w tym wypadku pojawia się problem.

Należy więc tutaj podkreślić, że różnice między jajami słupkowców małych i dużych nie są znaczne. Pewne rozróżnienie ich jest możliwe dopiero po przeprowadzeniu hodowli in vitro i wnikliwego badania pod mikroskopem wyklutych larw. Jednocześnie rozróżnienie takie jest bardzo istotne z uwagi na to, że słupkowce duże są potencjalnie zdecydowanie bardziej niebezpieczne dla końskiego zdrowia niż te małe. Pocieszający jest natomiast fakt, że poważne inwazje słupkowców dużych spotyka się znacznie rzadziej niż małych.

Kolejny problem to fakt, że ilość jaj może wcale nie przekładać się na ilość nicieni w jelitach. Można zastosować różne metody, które umożliwiają zarówno jakościową, jak i ilościową ocenę obecności w kale jaj. Mimo to brak dowodów na występowanie wiarygodnej korelacji pomiędzy liczbą jaj słupkowców wykrytych w gramie kału, a realną liczbą dorosłych nicieni bytujących w jelicie.

Niektóre badania dotyczące inwazji u młodych koni (badane były konie poniżej 3 roku życia) wykazały, że w wielu przypadkach liczba jaj w badaniu kału była stosunkowo niska, a w niektórych nawet uzyskiwano wynik negatywny, podczas gdy w jelitach występowały duże ilości pasożytów.

Niemniej jednak badanie pozwala ocenić w jakimś stopniu oszacować nasilenie wydalania jaj do środowiska, co na dłuższą metę jest pomocne w ocenie ryzyka zakażeń i ustalaniu programu profilaktyki.

 

Leczenie?

Leczenie jest szczególnie ważne w przypadku źrebiąt i młodzieży. Pierwsze odrobaczanie z myślą o tych pasożytach należy przeprowadzać już w wieku około 2 miesięcy.

Aktualne wytyczne dla krajów europejskich dotyczące inwazji słupkowców małych zalecają leczenie źrebiąt i roczniaków w odstępach trzymiesięcznych.

W przypadku koni dorosłych można ograniczyć się do stosowania leków tylko dwa razy w roku. Jednak dla koni młodych, a także koni z osobniczą predyspozycją do zarażeń małymi słupkowcami dwukrotna kuracja niestety często nie jest wystarczająca.

U koni dorosłych, w wariancie podstawowym, leczenie zaleca się przeprowadzać w okresach uznawanych za najbardziej sprzyjające dla transmisji larw pasożyta, czyli wiosną i jesienią.

Oczywiście, jak w przypadku wszystkich pasożytów, ze względu na występowanie wzrastającej oporności wskazane jest ograniczenie podawania leków do niezbędnego minimum, jednak nie możemy popadać też w paranoje i dopuszczać do rozwoju masywnego zarobaczenia.

 

Leki?

Na ten moment dostępne są 3 grupy leków, które możemy stosować u koni w zwalczaniu słupkowców małych:

  • benzoimidazole (fenbendazol)
  • laktony makrocykliczne (iwermektyna i moksydektyna)
  • tetrahydropiramidyny (pyrantel)

Pytanie jednak jak i kiedy ich używać i jak oceniać ich skuteczność, a także jak wygląda oporność na te leki.

W temacie lekooporności nie wszystkie pasożyty wykazują się umiejętnością rozwoju strategii na przetrwanie kontaktu z lekami, ale akurat małe słupkowce mają tu coś do powiedzenia.

Z uwagi na wspomniane już zjawisko hipobiozy, podczas zwalczania słupkowców małych u koni, pojawia się problem związany z brakiem skuteczności preparatów przeciwpasożytniczych względem larw drzemiących. Jak się okazuje większość leków wykazuje skuteczność jedynie wobec form nicieni występujących w samym świetle jelit. Stąd prawdopodobnie wynika szczególna zdolność tych robali do przeżycia mimo regularnego stosowania leków.

Fenbendazol?

Badania przeprowadzone na terenie kilku krajów europejskich wykazały, że ponad 80% zbadanych populacji słupkowców małych charakteryzowało się pewną opornością na środki z grupy benzoimidazoli, czyli fenbendazol.

Z drugiej strony jego niewątpliwą zaletą jest jednak potencjalna skuteczność względem nie tylko postaci obecnych w jelicie, ale także stadiów larwalnych w śluzówce. 

Stąd właśnie aktualnie zalecane stosowanie go w formie kuracji kilkudniowych. Zastosowanie odpowiednio wysokiej dawki przez 5 kolejnych dni uważa się za dość skuteczne względem larw „ukrytych” przed innymi lekami w ścianach okrężnicy i jelita ślepego.

Kolejną istotną zaletą tego leku jest także fakt, że jest on bardzo bezpieczny. Może być bez obaw stosowany u koni w każdym wieku, w tym najmłodszych źrebiąt oraz klaczy źrebnych.

Istotny jest też mechanizm jego działania, ponieważ może on zakłócać u pasożytów zdolność do wchłaniania glukozy, co doprowadza do ich „zagłodzenia”. Ten sposób działania, który sprzyja mniej gwałtownej, a raczej stopniowej eliminacji pasożytów sprawia także, że jest on bezpieczny w przypadku koni podejrzewanych o bardzo duże zarobaczenie, ponieważ pozwala potencjalnie uniknąć ryzyka masowego wymierania pasożytów i związanego z tym występowania ewentualnych objawów kolek, czy zatruć.

Ze względu na sporą oporność u małych słupkowców na tą substancję część źródeł odradza jej stosowanie, skłaniając się raczej ku iwermektynie lub moksydektynie.

Mimo to jednak Europejska Rada Naukowa do spraw Pasożytów Zwierząt Towarzyszących zaleca, aby u koni poniżej 5 roku życia stosować raz w roku (optymalnie pod koniec sezonu pastwiskowego) 5 dniową kuracje na bazie fenbendazolu.

Wielu lekarzy rekomenduje aktualnie stosowanie tej 5 dniowej kuracji w połączeniu z moksydektyną lub dwuskładnikowym preparatem na bazie moksydektyny i prazykwantelu, które podawane są zwykle po upływie 14 dni od zakończenia kuracji fenbendazolem, aby wybić ewentualne ocalałe robale.

Iwermektyna i moksydektyna?

Są to najpopularniejsze substancje stosowane w celu zwalczania słupkwców małych u koni powyżej 4 miesiąca życia.

Budujący jest fakt, że iwermektyna i moksydektyna osiągają nadal wysoką skuteczność (na poziomie 95-100%) . Szczególnie korzystnie wypada pod tym względem moksydektyna, jako substancja nowszej generacji, która jest obecna na rynku krócej.

Niestety ocenia się, że obie te substancje są skuteczne głownie w przypadku larw i dorosłych postaci pasożytów bytujących w świetle jelita. Wrażliwe mogą być na nie także niektóre stadia larw rozwijających się w śluzówce, jednak nie są bardzo skuteczne wobec larw drzemiących, dlatego musimy liczyć się z tym, że jakiś czas po odrobaczeniu dochodzić może do odbudowania populacji robali w jelitach…

W związku z dobrą skutecznością jak najbardziej wskazane jest stosowanie tych leków, szczególnie w newralgicznych momentach sezonu, czyli wiosną i/lub jesienią.

Na szczególną uwagę zasługuje tu moksydektyna, której zdecydowanie nie powinno zabraknąć w naszym kalendarzu odrobaczeń!

 

Pyrantel?

Szacuje się, że od 20 do 30% populacji słupkowców małych wykazuje pewną oporność na działanie pyrantelu.

Niestety rownież on działa on jedynie na dorosłe postacie pasożytów żerujące w jelitach i nie jest skuteczny w stosunku do larw drzemiących.

Stanowi on jednak dość dobrą alternatywę, która umożliwia uniknięcie stosowania stale leków z tej samej grupy (najczęściej iwermektyny lub moksydektyny), dlatego warto uwzględniać go także w kalendarzu odrobaczeń naszych koni.

 

Czy możemy kontrolować skuteczność odrobaczeń?

Europejska Rada Naukowa do spraw Pasożytów Zwierząt Towarzyszących zaleca, aby przynajmniej raz w roku, przed i po leczeniu, przeprowadzać badania kału w celu oceny jego skuteczności.

Polecanym rozwiązaniem jest w tym wypadku stosunkowo mało popularny u nas test redukcji jaj (faecal egg count reduction test – FECRT).

Za jego pomocą możemy oczywiście określić procentowo skuteczność zabiegu u konkretnego konia (jak zwykle z jakimś marginesem błędu, ale mimo wszystko jest to zawsze cenna informacja).  To narzędzie można wykorzystać jednak także do monitorowania procentowo skuteczności zastosowanych leków w skali stada, co może być bardzo pomocne w doborze odpowiednich leków i częstotliwości zabiegów dla większej grupy koni.

 

Źródła:

S. Corning – Equine cyathostomins: a review of biology, clinical significance and therapy – Parasites & Vectors, 2009

AAEP – Parasite Control Guidelines. Lexington, Ky: American Association of Equine Practitioners, 2013

J. Cabaret B. Berrag – Faecal egg count reduction test for assessing anthelmintic efficacy: average versus individually based estimations, 2004

Sławomir Kornaś, Marta Skalska, Bogusław Nowosad, Jakub Gawor – Zgrupowania słupkowców małych (Cyathostominae) u rocznych i dwuletnich klaczek czystej krwi arabskiej – Wiadomości Parazytologiczne, 2007

S. Love, F. A. Burden, E. C. McGirr, L. Gordon, M. J. Denwood – Equine Cyathostominae can develop to infective third-stage larvae on straw bedding – Parasites & Vectors, 2016

ESCCAP -Przewodnik leczenia i zwalczania inwazji pasożytów żołądkowo-jelitowych u koni, 2019

Weterynaria po dyplomie, Nowe trendy w zwalczaniu pasożytów u koni, 2017

C. Kowalski, M. Sztanke, A. Burmańczuk – Makrocykliczne laktony w terapii chorób pasożytniczych – 2003

ESCCAP – Diagnostyka parazytologiczna u kotów, psów i koniowatych, 2022

 

 

Zostaw komentarz

0
odrobaczanie koni